Meksykańska Rada Obywateli dla Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i Wymiaru Sprawiedliwości opublikowała raport dotyczący 50 najbrutalniejszych miast świata. W
yznacznikiem decydującym o uznaniu miasta za niebezpieczne była ilość zabójst względem ilości mieszkańców.
Oto jak wygląda pierwsza dziesiątka:
1. San Pedro Sula – Honduras – 1,143 (liczba zabójstw, egzekucji) 719,447 (liczba mieszkańców miasta)
2. Juárez – México – 1,974 – 1,335,890
3. Maceió – Brasil – 1,564 – 1,156,278
4. Acapulco – México – 1,029 – 804,412
5. Distrito Central – Honduras – 1,123 – 1,126,534
6. Caracas – Venezuela – 3,164 – 3,205,463
7. Torreón (metropolitana) – México – 990 – 1,128,152
8. Chihuahua – México – 690 – 831,693
9. Durango – México – 474 – 593,389
10. Belém – Brasil – 1,639 – 2,100,319
Niesposób nie zauważyć, że wszystkie wymienione miasta znajduja się w Ameryce Łacińskiej, a aż 5 z nich w Meksyku. Celem raportu było zwrócenie uwagi władz Meksyku i USA na to niepokojące zjawisko. Największy wpływ na współczynnik zabójstw i egzekucji ma handel narkotykami, który wydaje się być niczym Chimera – na miejscu każdej ucietej głowy wyrasta 9 nowych. Z kartelami narkotykowymi nie radzi sobie ani rząd meksykański ani rząd USA (który jedynie zaostrza sankcje dla użytkowników substancji odurzających). Wojna narkotykowa pochłania tysiące ofiar miesięcznie – nie tylko bossów narkotykowych, ale często niewinnych cywili.
Co wobec tego zagadnienia może zrobić podróżnik, zwłaszcza ten z zasadami? Póki co chyba jedynie trzymać się z dala od tych miejsc.